Dlaczego ograniczam liczbę badań USG ciąży?

Zanim odpowiem na tytułowe pytanie o badania USG ciąży chciałabym podzielić się swoim doświadczeniem…

Pierwszą ciążę prowadziłam w ramach prywatnej opieki u „losowego” lekarza. Byłam grzeczną pacjentką. Poddawałam się wszystkim badaniom, w tym USG. Co wizytę lekarz mówił: „obejrzymy sobie dzidziusia i szyjkę”. Ja, bez zadawania pytań, bez głębszej refleksji, zgadzałam się. Nie brałam pod uwagę, że coś może być źle. Nie zastanawiałam się, co bym wtedy zrobiła. Na szczęście wszystko było dobrze.

W 33. tygodniu ciąży wylądowałam w szpitalu na patologii ciąży z powodu odwodnienia. Tak kontrolnie. Przy przyjęciu i wypisie znowu zostało zrobione USG. Takie procedury.

Gdy policzyłam, ile razy miałam USG w tej ciąży, to wyszło mi… 13

USG dziecka
Zdjęcie USG naszego pierwszego dziecka

W drugiej ciąży postanowiłam ograniczać USG do niezbędnego minimum. Niestety nie byłam pewna wieku tej ciąży, więc udałam się już do wybranego lekarza, by zrobić USG.
Dzisiaj wiem, że było to działanie kierowane strachem przed tym, że termin porodu zostanie nieprawidłowo oszacowany i później będąc po terminie będę dostawać propozycje indukcji.
Wiedziałam, że w ten sposób moja słaba asertywność zostanie wystawiona na próbę, a stres jeszcze bardziej opóźni poród. Znałam takie historie.

Wynik

Wynik USG dziecka idealnie pokrywał się z moimi obliczeniami – był to 8+4 tc (8 tydzień ciąży + 4 dni).
Niestety po kilku godzinach poczułam ból brzucha i zaczęłam plamić. Od razu podzieliłam się tym doświadczeniem na moich porodowych grupach wsparcia. Okazało się, że nie jestem jedynym przypadkiem z niepokojącymi objawami po USG przed 12 tc. Kobiety dzieliły się smutnymi historiami, w których do pierwszego USG było OK, później niestety już nie.

To nie było pocieszające. Zestresowałam się jeszcze bardziej. Ale też zadałam sobie ważne pytania:

  • Czego ja teraz potrzebuje?
  • Czego potrzebuje moje maleńkie dziecko?
  • Jaką pomoc otrzymam, jeśli teraz znowu pójdę do lekarza?

Przemyślałam to i zrozumiałam, że teraz najbardziej potrzebujemy spokoju.

  1. Ja w pierwszej ciąży /poród domowy/ miałam 5 usg i jedno takie które nawet pół minuty nie trwało. Planowałam 4 usg ale zrobiłam jeszcze jedno w 37 +1 tyg żeby być na bieżąco przed porodem… I jak usłyszałam że waga 3300 g na ten moment to już wiedziałam, że będzie 4 kg przy porodzie jeśli urodzi się w terminie lub później 🙃 no i się nie pomyliłam było 4100g poród w 40+5 😅

  2. Dziękuję za ten wpis! Ja podobnie w pierwszej ciąży biegałam na każdą wizytę do lekarza i robiłam USG. Po jednym z takich badań w 10 TC miałam plamienie. W 26 tc okazało się,że mam za krótka szyjkę (wg badania USG), to zburzyło mój spokój. Urodziłam o czasie, w 39 TC, ale w dwóch kolejnych ciążach straszono mnie ta krótka szyjką (porody w 39 i 40 tc…). Mimo to zaufałam swojej intuicji i opinii doświadczonego lekarza („tak, ta szyjką jest krótka,ale dobrze trzyma”), nie dałam wiary lekarzowi z IP („proszę zostać w szpitalu, widzę lejkowaty kształt pęcherza przy szyjce”), nie pozwoliłam założyć pesara itp. Dzieci są zdrowe, urodzone o czasie,a im mam mniej kontaktu z lekarzem-tym mniej stresu 🙂 ja tak mam 🙂

    1. Co za bzdury. A co jeśli ciąża okazuje się pozamaciczna? Bez wczesnego usg tego stwierdzić nie można, a przecież taka ciąża jest zagrożeniem dla życia kobiety i trzeba ją jak najszybciej przerwać. Kobieta czekająca z pierwszym usg do 12-14tyg może przepłacić to zdrowiem, a nawet życiem.
      Dzięki regularnemu usg można wykryć szereg zaburzeń i szybko zareagować. Uratować i matkę i dziecko. Gdyby nie co dwutygodniowe usg po 30tyg moja kolezanka nie dowiedziałaby się, że dziecko zatrzymało się w rozwoju, tętno spada, i potrzebna jest ingerencja ratująca życie dziecka. Gdyby nie usg w 8tyg nie dowiedziałabym się, że serce mojego dziecka przestało bić juz jakis czas temu i muszę jechać do szpitala.
      Jedyny minus częstego usg to ryzyko, że dziecko będzie leworęczne. Według badań. Tyle.

      1. Dziękuję że podzieliła sie pani opinią. Ciąża pozamaciczna daje inne objawy, a znam wiele przypadków błędnych diagnoz po USG (objawów nie było) i sugestii wykonania aborcji. Okazało się że wszystko było dobrze, dziecko było zdrowe.
        Jeśli chodzi o wewnątrzmaciczny zgon dziecka, to w naturalnych warunkach do poronienia dojdzie samoistnie, nie jest konieczna ingerencja. Ale to jest oczywiście decyzja kobiety czy poczeka czy zgodzi się na medyczne ukończenie ciąży. Jest bardzo dużo badań które potwierdzają szkodliwość USG, ale cóż, nie jest moim celem przekonywanie. Każdy wierzy w to, co chce. Jak widać z Pani opowieści regularne robienie badań nie chroni przed stratą lub urodzeniem chorego dziecka, wręcz przeciwnie – jest coraz więcej poronień i chorych dzieci…

  3. Oby jak najwięcej takich odważnych i ważnych wpisów! Badań o szkodliwości USG jest całkiem sporo, ale jak widać są nie po myśli niektórych…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Podobne artykuły