Dlaczego „Siłami Natury”?

Początki

Jeszcze zanim wyszłam za mąż miałam w sobie głębokie przekonanie, że jestem stworzona do rodzenia. Wysoka, szerokie biodra, zdrowa, dobry kontakt z ciałem. Co mogło pójść źle? Niby nic, a jednak… mój pierwszy, szpitalny poród bardzo mnie rozczarował. Poszukując przyczyn jego niepomyślnego przebiegu zainteresowałam się głębiej tematem porodu naturalnego i powikłań okołoporodowych. I zrozumiałam, że ze mną jest wszystko OK, tylko zadziało się dużo niepotrzebnych rzeczy. Drugie dziecko urodziłam we własnej wannie z położną. Moje przekonanie ewoluowało. Uświadomiłam sobie, że przecież wszystkie kobiety są stworzone do rodzenia! Chciałam to im (Wam) powiedzieć, nawet wykrzyczeć. Dojrzałam do założenia strony Siłami Natury na Facebooku i napisania pierwszego wpisu. A kolejne, trzecie dziecko urodziłam z mężem w domu.

Nad nazwą mojej strony nie musiałam zbyt długo myśleć. Dla mnie było zupełnie naturalne (😉), że będzie to „Siłami Natury”…

Siłami Natury

Dlaczego?

Bo o takim porodzie chciałam pisać i piszę. O porodzie naturalnym, pierwotnym, instynktownym, niezaburzonym. O takim, którego dzisiaj niewiele kobiet ma okazję doświadczyć.

Niestety potocznie „porodami siłami natury” nazywa się porody, które wcale takimi nie są…

W jednym z kolejnych wpisów postaram się przybliżyć czym jest poród siłami natury – czym się charakteryzuje, jak przebiega. Intryguje mnie fakt, że kiedyś poród był po prostu porodem (faktycznie siłami natury), a dzisiaj do słowa „poród” trzeba „coś” dodać, żeby określić, o czym mówimy. Typów porodów jest wiele (np. domowy, szpitalny, zabiegowy, spontaniczny, indukowany, rodzinny, bez asysty, drogami natury, lotosowy), a każdy ma swoje cechy charakterystyczne i konsekwencje. Prowadząc dyskusje o porodzie siłami natury często okazuje się, że każdy ma na myśli coś – mniej lub bardziej – innego.

W swoich wpisach poruszam także temat cesarskiego cięcia. Dzisiaj niemal co drugie dziecko przychodzi na świat drogą brzuszną. Nie można zapominać, że to poważna operacja, która niesie konsekwencje zarówno dla kobiety, jak i dziecka. Kobiety często nie mają dostępu do takich informacji. Trudno więc, żeby mogły wybrać świadomie to, co jest dla nich najlepsze. Szczególnie niepokoi fakt, że ogromna liczba kobiet, które są zdrowe, w zdrowej ciąży i chcą urodzić drogami natury kończy na stole operacyjnym. To nie powinno mieć miejsca! Niestety liczba niepotrzebnych cesarek lub cesarek „prowokowanych” stale rośnie i nabrała tempa wraz z przyjściem pandemii. Jeśli kobieta świadomie wybiera cesarskie cięcie jako drogę narodzin dziecka to wierzę, że ten wybór będzie dla niej owocny. Niestety jeśli ciąża/poród zakończą się cesarką pomimo, iż kobieta marzyła o normalnym porodzie, to takie doświadczenie często jest traumatyczne.
Temat cesarskiego cięcia jest obszerny. Na więcej, niż jeden akapit. Dlatego chcę teraz tylko podkreślić, że…

…jestem tu dla Was by Was wspierać
i informować, byście mogły świadomie urodzić tak, jak chcecie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Podobne artykuły